Marcin Prokop „Longin. Tu byłem” – recenzja Małgorzaty Chrobak

longin-tu-bylem

Małgorzata Chrobak
Jury Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego

Brawurową podróż w swoje „szczenięce lata” Marcin Prokop (rocznik 1977) zainicjował debiutancką powieścią Jego Wysokość Longin z 2014 roku. Longin. Tu byłem stanowi rozwiniecie owej literackiej próby przetworzenia wspomnień dziecka PRL-u – obecnie znanego dziennikarza. Mimo że trudno nazwać utwór dokumentem tamtej epoki, to niewątpliwie lektura tej książki dostarczy nastoletniemu czytelnikowi sporej dawki wiedzy na temat życia codziennego polskiej rodziny w latach 80. XX wieku, rozmaitych dolegliwościach wynikających z wiecznego kryzysu mieszkaniowego, deficytach w zaopatrzeniu, izolacji politycznej Polski itp. Książka rzuci też nowe światło na obraz wczesnej młodości rodziców, ich zainteresowania, ulubione formy spędzania czasu wolnego (bez komputerów i Internetu), modę i kulturę młodzieżową.

Longin. Tu byłem to jednak przede wszystkim świetnie napisaną powieścią dla nastoletnich chłopców, z  wyraziście zarysowanym „chłopackim” obrazem świata, w którym funkcjonuje młodziutki bohater-narrator – wyróżniający się wzrostem nastolatek, poszukujący akceptacji grupy rówieśniczej u progu okresu dojrzewania. Akcja utworu obejmuje okres jednych, ale za to wyjątkowych wakacji w życiu Longina – po raz pierwszy wyjeżdża z rodziną do Francji, doświadcza „męskiej przygody” na koloniach wojskowych nad Bałtykiem, odczuwa smak pierwszego papierosa, wreszcie przeżywa swoją szczenięcą miłość. Narrator oscyluje między ironią a groteską, relacjonując rodzinną podróż do Paryża i oczarowanie zachodnim dobrobytem.

Najatrakcyjniej wszakże z perspektywy niedorosłego odbiorcy prezentują się sceny przedstawiające różne niepoważne zachowania Longina i jego kumpli, sztubackie figle, rozmaite wybryki, folklor kolonijny, a także różne sytuacje zdradzające wyjątkowy talent do „kombinowania” (np. interes z witaminizowaną karmą dla łabędzi, taniec z partnerką na taborecie). Komiczna siła powieści tkwi częściowo w podobiźnie bohatera. Postać z utworu Prokopa cechuje się ponadprzeciętnym wzrostem, co zmusza go do ciągłego „patrzenia na wszystkich z góry”, co dotyczy nawet dorosłych (przypadek „Mikrusa”, kierownika kolonii). Autor wyposażył go w specyficzne poczucie humoru (ironiczne, „dorosłe”), dzięki czemu przykuwa uwagę zabawnym, momentami dosadnym komentarzem. Śmiech czytelnika sprowokuje również doskonale wyważony humor sytuacyjny, żartobliwe porównania, przezwiska, krótko mówiąc, szkolno-podwórkowa semantyką jakby rodem z prozy Edmunda Niziurskiego i Adama Bahdaja.

Marcin Prokop, „Longin. Tu byłem”, wyd. Znak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s